czwartek, 27 października 2011

Czy rozmowa jest możliwaâ�Ś
Postanowiłem definitywnie, po 56latach pracy i działalności na rzecz szeroko rozumianej kultury fizycznej,przejść na emeryturę i po trzech dniach, otrzymałem nową propozycję wykładów.Chyba się â��złamięâ��. Ten czas i ta droga, biegła od mistrza Warszawy drugich klas (tak, tak takie zawody w pływaniu, były kiedyś), przez kadrę narodową w strzelaniu i 5-boju nowoczesnym do opublikowanej pracy habilitacyjnej na temat wpływu kultury fizycznej na kształtowanie postaw zdrowotnych mężczyzn w wieku 19-24 lat. Wychowania  fizycznego uczyłem żołnierzy, a później studentów wyższej szkoły oficerskiej. Kierowałem sekcją pływania i piłki wodnej :  2 razy drużynowy mistrz Polski. Ta klasyfikacja wymagała dużej liczby zawodników, we wszystkich stylach i grupach wiekowych. Uczyliśmy pływać, na koszt klubu ( WKS Śląsk Wrocław ), każdego roku około 500 dzieci z piątych i niższych klas. We Wrocławiu było 5 sekcji pływania plus filia mojego klubu w Lądku Zdroju. Byłem wiceprezesem OZP ds. sportowych. Później zastępcą sekretarza generalnego-szefem szkolenia jedenastosekcyjnego Wojskowego Klubu Sportowego Śląsk Wrocław.Równolegle zajmowałem się przygotowaniem pracy magisterskiej i doktorskiej z zakresu organizacji i zarządzania klubami sportowymi. Publikowałem sporą liczbę artykułów. Piszę to, aby usprawiedliwić, choć częściowo  swoje internetowe wypowiedzi na temat systemu sportu polskiego. Zainteresowania moje poszerzały się, w miarę nowych obowiązków i stanowisk, zawsze jednak związanych z kulturą fizyczną. Tutaj pragnę podziękować Panu Sławomirowi Krasuckiemu, który jest jedynym, aktywnym odbiorcą moich refleksji, nie będąc nigdy świadom tych kilku wierszy mego,zawodowego życiorysu. A piszę do Pana Tomaszewskiego, Wontora czy Pani Jakubiak. A to przecież ONI odpowiadali w ostatnich latach za kształt polskiego prawa w sporcie, a raczej w kulturze fizycznej. Dziękuję Panie Sławku , tym bardziej serdecznie, że nigdy się nie poznaliśmy.  Ale przyczyną tej notatki jest konstatacja,że WKS Śląsk, także dziś, ma sekcję strzelecką , piłki ręcznej, piłki nożnej,lekkoatletyczną, zapasówâ�Ś  pozostał  więc nadal klubem wielosekcyjnym, a o wynikach tych sekcji jest dość głośno.Ubolewałem w Internecie, na swoich blogach, nad â��strasznymâ�� losem 17- krotnego Mistrza Polski w koszykówce. Tym bardziej łzy moje były obfite, kiedy twierdziłem, że bezpośrednim opiekunem tej sekcji był Pan Marszałek Schetyna. Ze starej ujeżdżalni na Mieszczańskiej, budowaliśmy halę dla koszykówki i podnoszenia ciężarów. Pięć grup szkoleniowych plus współpraca ze szkołami, to było zaplecze Mistrza Polski.        W klubie podlegało mi 50 trenerów i około  1100 zawodników. Z tej tradycji pozostało,jak się okazuje sporo. Oczywiście dziś jest inaczej, i ja nad tym  nie ubolewam, ale nigdy nie będzie 20 medali olimpijskich jeśli powszechność w sporcie będzie iluzją. Nie interesują mnie ustroje. Pragnę, tak jak kiedyś dla siebie,radości ze sportowych zwycięstw i porażek dla milionów polskich dzieci. Bez precyzyjnego, ciągle aktualizowanego, modelu organizacji i zarządzania każdą dyscypliną,a nawet konkurencją ( jak w la ) sportu polskiego, nie będzie możliwości, jak to piszecie:  â��rozwoju wolności obywatelskiej jaką jest sportâ��. Nie pomoże teoretyczny â��duży obszar autonomiczności organizacji      k. f.â�� jeśli nie będzie wiadomo w samorządzie,na jaką merytoryczną i finansową pomoc mogą te samorządy liczyć od polskiego,konkretnego związku sportowego. Znajdą się starostowie bogatych powiatów,którzy zaryzykują wydanie jakichś pieniędzy na ulubiona dyscyplinę sportu.Wiadomo, że przeważnie na , marną w ostateczności, piłkę nożną, ale czy będzie to wynikało z opracowanych przez PZPN, zamiarów ogólnopolskiego planu rozwoju tej dyscypliny? Autonomiczność, wolność TAK, ale nie woluntarystyczny bałagan.Niemcy w okresie 40 lat, powołali 27000 klubów. Ale oni, mimo, że tak bogaci,nie wyrzucają pieniędzy gdzie popadnie, tylko rozsądnie nimi  zawiadują. W efekcie mają i powszechność, i poziom, i medale, i wolność, i autonomiczność. Także  w wojsku 760 etatów i połowę medali całej reprezentacji. Jakoś kapitalizm, demokracja od 65 lat w tym im nie przeszkodziła.           10 miesięcy od podpisania ustawy to nie czas, aż samo się coś zrobi w samorządach, to była szansa, aby polskie związki wyszły z fachowymi propozycjami do amatorów w sferze rozwoju sportu, wybranych do rad poszczególnych szczebli. W polskich związkach to ludzie za duże pieniądze, a w radach, to właśnie amatorzy, którzy mają prawo czekać na konkretną propozycję od fachowców. System sportu polskiego to nie tylko wolność i autonomiczność, ale przede wszystkim obowiązek opracowania jego zasad rozwoju. Jeszcze raz przypomnę święte (i mądre) słowa Tadeusza Kotarbińskiego:  â�� Przez organizację rozumiemy taką całość,której czynniki współprzyczyniają się do powodzenia całości.â��
                                                               Z poważaniem   Marek Szczepkowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz