sobota, 22 września 2012
Moje trzy grosze w dyskusji o celibacie- też system.
Dyskutujemy o celibacie. To sprawa, generalnie odległa od moich
zainteresowań, ale jej historii oraz aspektom moralnym, poświęciłem
dzisiaj trochę czasu.Wyszły z tego niżej zamieszczone konstatacje.
Dzieciństwo, bez przymusu, spędziłem wśród wspaniałych księży. Byłem
ministrantem. Nie odżegnuję się od tradycji, ale....
W ramach wyznawanej tolerancji jeśli ja miałem prawo ożenić się i
mieć dzieci, a była to moja, suwerenna decyzja, to inny człowiek,na tej
samej zasadzie,ma prawo wcielić w swoje życie,że będzie samotny,a tę
samotność poświęci Bogu lub opiece nad ciężko chorymi.Inna
motywacja,instytucjonalna,już mnie nie przekonuje.Drzemie w niej
interes.Będziemy bogatsi,silniejsi pieniędzmi,stanowiskami,będziemy
mieli wpływ na decyzje podatkowe Parlamentu,które umożliwią nam
prowadzenie, za pieniądze religii w szkole,pozyskamy nowych zwolenników,
którzy przysporzą nam nowych pieniędzy.Nie możemy mieć rodzin bo trzeba
je utrzymać,będziemy mieli mniej pieniędzy, a na jednym z 21 soborów
postanowiono,że wszystko jest Kościoła.Śmieszą dywagacje o sile
poświęcenia się Bogu w samotności. A gdzie wiara w Stwórcę,który
stworzył NAS do miłości w powołaniu do życia nowego Człowieka.Bóg
stworzył też rozkosz. Celibat eliminuje Boga w akcie stworzenia. To
fatalna sprzeczność, która niby z miłości do Boga, eliminuje istotę
stworzenia.Niestety wszystkie te dywagacje to filozofia kłamstwa,
która,niestety przynosi siłę KK i generalnie, od 313 roku,i 325,przynosi
mu sukces. Sukces w mamonie,a deprawację ducha. Marek Szczepkowski.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz